4 pytania do… Piotra Szumlewicza

4 pytania do… Piotra Szumlewicza

Piotr Szumlewicz, wieloletni działacz związków zawodowych, od czerwca ubiegłego roku przewodniczącego Związkowej Alternatywy

 

Kiedy czytam o celach Związkowej Alternatywy, widzę, że walczycie, przynajmniej w części, o to samo, co robotnicy na początku XX wieku. Chodzi o masowe łamanie praw pracowniczych, brak stabilności zatrudnienia, olbrzymie nierówności dochodowe, niskie płace. Co zaniedbaliśmy, że nastąpił tak radykalny, na niekorzyść pracowników, zwrot na rynku pracy?

Rynek pracy w latach 90. XX wieku kształtował się w opozycji do realnego socjalizmu i już w pierwszej fazie reform nastąpiła daleko idąca liberalizacja stosunków pracy. Ponadto regulacje było dostosowane do dużych zakładów państwowych, a w tych małych, prywatnych, do dziś prawo pracy jest łamane na masową skalę, a związków zawodowych nie ma. Niestety władze zachłysnęły się wolnorynkowym kapitalizmem i powstało duże przyzwolenie na omijanie przepisów. Druga fala liberalizacji rynku pracy nastąpiła na początku tego wieku, gdy radykalnie wzrosła skala umów cywilnoprawnych i na czas określony. Nie powstały regulacje przeciwdziałające negatywnym trendom. Niewypłacanie pensji na czas, łamanie przepisów BHP czy niezgodne z prawem zatrudnianie w ramach umów niestandardowych to zjawiska masowe na polskim rynku pracy. Nie ma też mechanizmów, które pozwalają pracownikom uczestniczyć w podejmowaniu decyzji. Dialog społeczny na poziomie państwa pozostał fikcją, znikły układy zbiorowe, a związki zawodowe pozostały silne jedynie w spółkach skarbu państwa.

Czy jest szansa na odbudowę zaufania do związków zawodowych, które w wielu przypadkach stały się siłą wspierającą partie polityczne, zapominającą o pracownikach? Czy to spadek zaufania jest przyczyną niskiej procentowo przynależności pracowników do związków zawodowych i słabości tych organizacji?

Związki zawodowe w Polsce przechodzą głęboki strukturalny kryzys. „Solidarność” jest przystawką autorytarnej władzy, a OPZZ kolosem na glinianych nogach, skupionym głównie na trosce o interesy liderów. Duże centrale związkowe są systemowo spacyfikowane, ponieważ otrzymują środki od rządu; w dużych spółkach nadzorowanych przez państwo tkwią w układach z zarządami i przedstawicielami władzy politycznej; a na dodatek – w zakładach –związki są korumpowane poprzez przyznawanie przez zarządy firm chronionym liderom związkowym wysokich wynagrodzeń i dodatków. Obecnie związki mają małe uprawnienia, a zarazem  duże pole do ich korumpowania. Jakby tego było mało, finanse centrali związkowych są niejawne, a to sprawia, że opinia publiczna słusznie się oburza, widząc nietransparentne finanse organizacji związkowych, a zarazem dowiadując się o olbrzymich zarobkach części liderów związkowych. Związki tkwią zatem w strukturalnym kryzysie i trudno się dziwić, że są oceniane krytycznie.

Jakie powinny być współczesne związki zawodowe? W ostatnich latach wiele się zmieniło na rynku pracy, pojawiły się nowe problemy w relacjach pracowniczych, choćby mobbing czy różne formy dyskryminacji.

Związki zawodowe powinny być w awangardzie przemian społecznych. Winny być dynamiczne, transparentne, postępowe, nieuwikłane w relacje zależności z władzą polityczną i wielkim biznesem. Niezbędne jest nowe otwarcie ruchu związkowego, który nie cieszy się zaufaniem z powodu skostnienia, bierności i konserwatyzmu największych organizacji związkowych. My dużą wagę przywiązujemy do walki z mobbingiem i wszelkimi formami dyskryminacji. Walczymy też o równe płace za tę samą pracę, o upowszechnienie układów branżowych w całej gospodarce. W przeciwieństwie do „Solidarności”, która chce selektywnego zakazu handlu w niedziele, domagamy się wprowadzenia we wszystkich zawodach dwa i pół raza wyższych płac za pracę w niedziele niż za tę w dni powszednie. Jako Związkowa Alternatywa postulujemy też zmianę usytuowania działaczy związkowych. Uważamy, że etatowi związkowcy powinni mieć kompetencje i obowiązki inspektorów Państwowej Inspekcji Pracy. Uważamy też, że część finansowania związków zawodowych winny stanowić coroczne odpisy od podatku, na przykład w wysokości 1%.

Co Pan sądzi o zmianach wprowadzonych stawą z 5 lipca 2018 r. o związkach zawodowych, dzięki którym od roku w związkach zawodowych mogą zrzeszać się nie tylko pracownicy, lecz także osoby wykonujące pracę zarobkową, czyli zatrudnione na umowach cywilnoprawnych? Mogą one nie tylko przystępować do już istniejących związków zawodowych, lecz także tworzyć własne.

W Polsce wciąż jest wysoki odsetek umów niestandardowych, a w ostatnich latach skala samozatrudnienia wręcz wzrosła. Dla związków zawodowych wielkim wyzwaniem jest z pewnością ograniczenie „śmieciówek”. Dziś dziesiątki tysięcy osób pracuje w ramach umów zleceń, choć są spełnione wszystkie ustawowe warunki pracy etatowej. Z drugiej strony, ułatwienie działalności związkowej pracownikom bez etatu jest krokiem w dobrym kierunku. Dzięki temu zyskują oni większą siłę i mają lepszą pozycję w negocjacjach z rzeczywistym pracodawcą. Łatwiej im walczyć o własne interesy, w tym o zamianę na etat umowy-zlecenia lub wymuszonego samozatrudnienia. Myślę, że ta zmiana daje szansę na większe upodmiotowienie ludzi pracy i dlatego zależy nam na przyjęciu pracowników pozbawionych etatu do naszego związku. Pamiętajmy jednak, że to kropla w morzu potrzeb. Związkowa Alternatywa domaga się znacznie dalej idących zmian w prawie pracy, które z jednej strony zwiększą stabilność zatrudnienia, a z drugiej pozwolą organizacjom związkowym zyskać realny wpływ na warunki pracy.

 

Pytała: Jolanta Zientek-Varga

KOMENTUJ:

Close Menu
Skip to content